Co jest takiego fajnego w byciu osobą artystyczną na konwencie i jak to się ma do AuDHD i samego uczestniczenia w konwentach?
Większość ludzi odwiedza naklejtatu z jednego z dwóch powodów – albo zobaczyli moje stoisko na konwencie lub marszu równości, albo poznaliśmy się na TikToku. Dzisiaj chciałam napisać o konwentach.
Konwenty były moją bezpieczną przystanią przez wiele, wiele lat i przez ten czas zmieniłam się, podobnie jak sposób, w jaki odwiedzam konwenty. Zaczynałam jako fanka, osoba, która odwiedza konwenty po prostu dla zabawy, spotkań ze znajomymi, słuchania paneli i prelekcji. Przez lata sprawiało mi to przyjemność, ale ostatecznie zaczęłam sprzedawać swoją sztukę i to również kocham i czerpię z tego przyjemność.
Co jest takiego fajnego w byciu osobą artystyczną na konwencie i jak to się ma do AuDHD i samego uczestniczenia w konwentach?
Spotykanie ludzi bezpośrednio i obserwowanie, jak z radością wchodzą w interakcję z moją sztuką jest naprawdę niesamowite. Wykonywałam zlecenia, malowałam obrazy, zajmowałam się wieloma innymi formami tworzenia, ale rysowanie kotów, przerabianie ich na flagi i sprawianie ludziom radości to największa frajda, jaką miałam do tej pory.
Nie zrozumcie mnie źle, prowadzenie sklepu internetowego ma swoje zalety, ale nic nie przebije bezpośredniej interakcji. Sprzedaż to idealne rozwiązanie dla mojego ADHD – mnóstwo zmian, wyzwań, ciągle coś się dzieje. Budowanie stoiska, które zawsze jest trochę inne, znajdowanie rozwiązań dziwnych problemów – takich jak niestabilne stoliki, nieodebrane paczki z towarem… to naprawdę fajna zabawa. To też naprawdę wyczerpujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że jestem autystyczna, a ludzie są naprawdę wyczerpujący… Ale ostatecznie daję radę przez 2-4 dni, a te przyjemne momenty sprawiają, że jest to wystarczająco ekscytujące, by mnie uszczęśliwić. Muszę długo odpoczywać po każdym konwencie, ale moim zdaniem jest warto. Pod warunkiem, że wystarczająco odpocznę po każdym wydarzeniu – nauczenie się odczytywania sygnałów zmęczenia przez moje ciało było najlepszą rzeczą na świecie.
Jeśli sam jesteś osoba autystyczną, konwenty mogą być dla Ciebie zarówno wspaniałymi, jak i przerażającymi miejscami nawet jeżeli nie jesteś wystawiaczem, a jedynie osobą uczestniczącą. Co możesz zrobić żeby było lepiej? Zacznij od małych, lokalnych konwentów – są o wiele łatwiejsze do przetrwania. Możesz się rozejrzeć, sprawdzić, jak działają konwenty. Chcesz sprawdzić coś większego niż 1000 uczestników? Możesz to zrobić, ale przygotuj się na przytłaczające doświadczenie – weź zatyczki do uszu i wodę, wentylator elektryczny lub papierowy, wyjdź na zewnątrz, gdy zacznie być niekomfortowo. Daj sobie czas na chwilę samotności i uspokojenia się.
Udało ci się już kiedyś być na konwencie? Jak wrażenia?